#1
Wielkimi krokami zbliża się jeden z najbardziej wyczekiwanych i przełomowych dni w moim życiu. Wszystko jest odwrotnie niż przypuszczałam.. Moje uczucia i nastrój dalekie są od wzniosłych wyobrażeń w tej dziedzinie. Za każdym razem gdy zacznę się nad tym zastanawiać dziwię się coraz bardziej. Narzeczeństwo i przygotowania do ślubu to chyba najmniej "romatyczne" momenty w historii każdego związku. Bo nie wierzę, że tylko my dwoje jesteśmy takimi wybrykami natury. Owszem. Jestem przekonana, że wszystkie rozszczebiotane koronkowo-falbaniasto-bezowe panny młode w tiarach na wytapirowanych kręconych łebach są szczęśliwe przez tą dłuższą lub krótszą chwilę przygotowań do ślubu. Mimo wszystko jednak każdy ale to każdy normalny człowiek musi czuć w kościach nadciągającą monotonię. Monotonię bardziej w pozytywnym tego słowa znaczeniu, jednak tak się składa, że... każdy kij ma dwa końce.
Strach i nadzieja mają zaskakująco dużo wspólnego...